<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Agitator musi by cierpliwy> 
<author_1=Marian yciski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="7">
<date=1954-07-17>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Luty sierdzi si, mrozi, chosta lodowatym wiatrem. Pora do skadania sobie wizyt nie bya odpowiednia. Jednak tow. Wincenty Roztropiski, sekretarz POP we wsi Jeziorki, woj. bydgoskie nie usiedzia dugo w domu. Kilka razy dziennie przemierza swoim przycikim krokiem drog, wydeptywa w niegu cieki do ssiadw. I cho nie wszdzie by mile widziany, to nie dawa tego pozna po sobie.
Czy nie bdzie tak, jak za dziedzica?
 U mnie nic nie wskrasz, mwiem ci ju o tym, a przychodzisz. Bez biedy mi si nie cni, do si jej w yciu najadem. A w spdzielni czego innego nie naley si spodziewa  mwi rozelonym gosem Szczepiski.
Nijak nie mg zrozumie Roztropiskiego. le si przecie Roztropiskiemu nie powodzio. Chowa u siebie 4 krowy i jedn albo dwie jaowice, 10 i wicej tucznikw, 2 konie, owce. W ssiekach u niego te nie byo pusto. Dlaczego wic namawia do spdzielni. Nieczysty interes ma w tym, czy jak?
 To przecie do biedy ci nie namawiam. Grubo si mylisz. Mwi o spdzielni, bo chc, eby nam si wszystkim jeszcze lepiej yo  tumaczy Roztropiski.  I, bo to prawda. Z t zespoow gospodark moe by tak, jak u Denkego. Ju ja tam wol sam gospodarzy. Ziemi, ktr otrzymaem z reformy nikomu nie oddam.
Rozmowa urwaa si. Roztropiski nie podejmowa jej na razie. Czeka, a Szczepiski ochonie, opanuje nerwy. Nie dziwi mu si. Cho blisko 10 lat yli ju lepiej i dostatniej, to jednak trudno byo zapomnie dziedzica Denkego z jego dobrodziejstwami. Czuo si jeszcze w kociach tamt harwk, przypominay j pene skatych y rce i nogi, zryte bruzdami twarze. Ludzie unikali te wszelkiej wsplnoty jak ognia. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
